Organizatorzy Euro 2012 bacznie obserwują trwające mistrzostwa i dzięki nim mają okazję się czegoś nauczyć od kogoś, kto ma już doświadczenie. Nieustanny wyścig z czasem trwający w Polsce i na Ukrainie to nie nowość, jeżeli chodzi o przygotowania do wielkiej piłkarskiej imprezy.
Podobnie było parę lat temu w Republice Południowej Afryki. Mimo tego, iż część stadionów zostało oddanych grubo po terminach, to są to obiekty bez zarzutu – nowoczesne, spełniające wszelkie wymogi, a oglądanie na nich spotkań turnieju finałowego to czysta przyjemność. Przekroczenie terminów wyznaczonych przez FIFA było jednak celowe, gdyż w przeciwnym wypadku część robotników straciłaby pracę.
Zarówno FIFA, jak i UEFA tylko upominają gospodarzy mistrzostw w związku z opóźnieniami i pozwalają na ukończenie obiektów czasami grubo po terminie, więc i Polska, a przede wszystkim Ukraina może być spokojna. Żądanie UEFA dotyczące ukończenia stadionów to czerwiec 2011 i najprawdopodobniej Polska zdąży na czas. Nie co gorzej sytuacja wygląda w Kijowie i we Lwowie, gdzie opóźnienia wynoszą przynajmniej kilka miesięcy.
Kolejną rzeczą, którą gospodarze Euro 2012 powinni nauczyć się od RPA to oszczędności przy budowie infrastruktury. Duża część inwestycji została zrealizowana za prywatne pieniądze i nic nie stoi na przeszkodzie, aby również przynajmniej kilka inwestycji mogła powstać w taki sposób.
Na koniec warto wspomnieć oczywiście o bezpieczeństwie. Przed mundialem w RPA obawiano się, że impreza zakończy się klęską w związku z wysoką przestępczością. Jednak władze stanęły na wysokości zadania i z mundialu nie docierają niepokojące sygnały. Obecny w RPA polski menedżer ds. bezpieczeństwa na Euro 2012 bacznie obserwuje zachowania gospodarzy i uczy się jak radzić sobie z tak dynamiczną imprezą. Dla UEFA bezpieczeństwo jest sprawą priorytetową, a Polska ma co najwyżej doświadczenie w zabezpieczaniu… pielgrzymek papieskich.
PH

