Od paru dni cały świat skupiony jest na Mistrzostwach Świata w piłce nożnej odbywających się w Republice Południowej Afryki. To pierwszy mundial, który odbywa się na „czarnym lądzie”. Praktycznie podczas każdego meczu komentatorzy serwują kibicom przeróżne statystyki wygenerowane podczas osiemdziesięciu lat historii mundialu, często wliczając w nie również spotkania z Mistrzostw Europy czy Pucharu Narodów Afryki.
W ten wtorkowy wieczór, kiedy Brazylia gra z Koreą Północną, warto zastanowić nad ciekawostkami, które od 1930 roku gromadzone są przez sympatyków oraz przysłuchać się Dariuszowi Szpakowskiemu i jego statystykom.
W artykułach o Euro wspomniana była forma gospodarza mistrzostw. Jak to wygląda na mundialu? Czy ostateczny triumf gospodarza jest tak samo częsty jak brak wyjścia z grupy? W dotychczasowej historii mundialu gospodarze, którzy od zawsze automatycznie kwalifikowali się do turnieju finałowego, zdobywali złote medale aż sześciokrotnie. Co ciekawe, właśnie w taki sposób zakończyły się dwa pierwsze mundiale. Ostatni raz „u siebie” triumfowali Francuzi w 1998 roku, pokonując w finale obrońców tytułu – Brazylię.
Jednak nie zawsze gospodarze dochodzili daleko. Statystycznie przywilej rozgrywania meczów na własnych boiskach jest równoznaczny z zakwalifikowaniem się do drugiej rundy rozgrywek, ale wielokrotnie zdarzało się, że to właśnie w rundzie pucharowej gospodarze odpadali. Ostatnio zdarzyło się to reprezentacji USA w 1994 roku oraz Japonii w 2006 roku.
Czy w tym roku piłkarze RPA spowodują, że coś się zmieni? Po pierwszym meczu z Meksykiem zakończonym remisem 1:1 ciężko cokolwiek powiedzieć czy gospodarze, zgodnie z regułą, wyjdą z grupy.
PH

